To nieprawda, że płacz jest oznaką słabości. Mówię to jako wieloletnia, praktykująca adeptka tej sztuki. Kto choć raz poświęcił na tę czynność więcej niż pięć minut, ten wie, że dzikie, rozpaczliwe szlochanie bywa potwornie wyczerpujące. Można zatem śmiało stwierdzić, że płacz jest dla twardzieli, którzy mają w sobie tyle siły, żeby po widowiskowej symfonii szlochów, móc jeszcze z gracją podnieść się z ziemi, otrzepać tyłek i subtelnie wydmuchać nos w chusteczkę....
