Nigdy nie miałam skłonności do przesadnego optymizmu. Zawsze wolałam myśleć, że coś się nie uda i potem pozytywnie się zaskoczyć, niż nastawić się na sukces i boleśnie rozczarować... Poza tym, żyjemy w czasach, gdy trudno zachować pogodę ducha, widząc, co dzieje się wokoło. Może więc optymizm jest domeną ludzi krótkowzrocznych, nieświadomych otaczającej ich rzeczywistości? Z drugiej strony jednak, nadzieja nieraz ratowała uciśnionych przed całkowitą klęską, choć podobno jest matką głupich...
