Dawno dawno temu, kiedy nastroje społeczne
były dużo bardziej romantyczne niż w dzisiejszych czasach, ludzie pisali listy. Nagminnie! Pisało
się w różnych celach - żeby poinformować bliskich, że się właśnie leży plackiem
na plaży w Sopocie, albo, że wydarzyło się coś ważnego, co absolutnie wymaga
zapełnienia dwóch kartek (czyli czterech stron długich zdań, pisanych drobnymi
literami), albo właśnie nie wydarzyło się nic - przecież o tym też można było
pisać dużo i namiętnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą listy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą listy. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 11 listopada 2014
niedziela, 1 września 2013
Pocztówka z wakacji
Drogi M,
Lato dobiega końca i jak co roku coś we mnie krzyczy, żeby zatrzymać i zachować na zimowe, chłodne dni jakąś malutką cząstkę wakacyjnego klimatu. W feworze zajęć i obowiązków lato minęło mi niepostrzeżenie. Mimo to mój kalendarz nadal twierdzi, że jest lipiec, na komodzie leżą słomkowe kapelusze, a biurko tonie w oceanie zdjęć, książek i typowo letniej biżuterii. Tu czas się zatrzymał. W kuchni stygną naleśniki z malinami, w oknie promienie słoneczne tańczą na firance. Jest lato, jeszcze trochę go zostało. Powtarzam to za każdym razem, gdy ktoś każe mi założyć sweter. Jesień? Kiedy? Już?! Nie, nie przyjmuję tego do wiadomości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

