Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Urbański. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Urbański. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 lutego 2021

Miłość utracona. Recenzja spektaklu "Fatalista. Singerowska historia w V aktach"


Po dwóch latach od premiery Fatalisty w reż. Wojciecha Urbańskiego Tadeusz Słobodzianek postanowił dopisać dalsze losy bohaterów tej historii. Druga część w niczym nie przypomina już lekkiej i przyjemnej komedii małżeńskiej, ale za to jej geniusz i psychologiczną głębię można śmiało porównywać do Naszej klasy  wybitnego dramatu Słobodzianka, który jest obecnie najczęściej wystawianą za granicą sztuką polskiego autora, graną od Toronto aż po Tokio. 

poniedziałek, 27 maja 2019

Tam, gdzie czai się strach. Recenzja spektaklu "Łowca" w Teatrze Ateneum


Atmosfera strachu w teatrze jest prawdziwą rzadkością, bo też niewiele jest na polskich scenach spektakli, które wywołałyby w sercu widza autentyczną trwogę. Komedii w naszym kraju produkuje się ilości hurtowe, ale sztuk pełnych grozy niestety, jak na lekarstwo... Dlatego właśnie do niedawna nie zdawałam sobie sprawy, że teatr może też odbiorcę przestraszyć. Rozśmieszyć -  owszem (choć niestety, z tym też coraz gorzej...), wzruszyć - jak najbardziej. Ale żeby się tak naprawdę bać, jak w kinie, na mrożącym krew w żyłach dreszczowcu, to raczej niecodzienne zjawisko. Pierwszym spektaklem, który mnie naprawdę przestraszył, była Trzecia pierś na scenie Teatru Współczesnego w Warszawie. Kolejnym jest Łowca - najnowsza propozycja Teatru Ateneum

niedziela, 9 kwietnia 2017

Recytujemy Białoszewskiego



Po przekroczeniu progu sceny Przodownik, zachwyciła mnie wspaniała scenografia - meble, dekoracje, najróżniejsze ozdóbki, elementy sakralne, a nawet podłoga (!) - wszystko jakby żywcem wyjęte z mieszkania Mirona Białoszewskiego i tak zdumiewająco autentyczne, że człowiek w zetknięciu z całym tym PRL-owskim otoczeniem, miał wrażenie, jakby wszedł do jakiejś świątyni, gdzie trzeba zachować powagę i mówić szeptem. Oglądając przed spektaklem każdy z wstawionych na scenie elementów wstrzymywałam oddech z zachwytu, bo zarówno wysłużony tapczanik, jak i połyskujący sekretarzyk zdawały się skrywać w sobie ostatnie wspomnienia o twórcy.