Jak tchnąć nowe życie w dawne filmowe historie? Można np. przedstawić je widzom w formie spektaklu teatralnego. Sceniczne warunki zaskakująco dobrze służą znanym i lubianym komediom z czasów PRL. Wie o tym doskonale reżyser Piotr Ratajczak, który ożywił na scenie niejedno arcydzieło polskiej kinematografii – i to ze świetnym skutkiem. Niedawno na deskach Och-Teatru miała miejsce premiera kolejnego filmowego klasyka w interpretacji Ratajczaka. Big Bang Andrzeja Kondratiuka to lekka i zabawna komedia obyczajowa, której uroku dodaje nieco absurdalny wątek UFO. Dzięki wspaniałej grze całej obsady, publiczność może liczyć na iście kosmiczną rozrywkę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 20 września 2021
poniedziałek, 10 lutego 2020
"Oscary", czyli fascynująca podróż przez historię najsłynniejszej nagrody filmowej
O największych oscarowych wpadkach, najpiękniejszych kreacjach na czerwonym dywanie, o najsłynniejszych zwycięzcach i największych przegranych, a przede wszystkim o tym, dlaczego coroczna gala nagród Amerykańskiej Akademii Sztuki Filmowej tak bardzo nas elektryzuje i jak to się zaczęło... Oscary. Sekrety największej nagrody filmowej to wspaniały przewodnik, dzięki któremu poznajemy burzliwe dzieje najsłynniejszej statuetki świata. Książka Katarzyny Czajki-Kominiarczuk wciąga bez reszty - nawet tych, którzy nie należą do grona zapalonych miłośników kina.
piątek, 6 września 2019
Tacy sami. "Klub winowajców" w Teatrze WARSawy
Co się stanie, gdy pięcioro młodych ludzi o zupełnie różnych charakterach i odmiennych wartościach spotka się w szkolnej bibliotece w pewien sobotni poranek, aby odbyć karę za złe zachowanie? Czy księżniczka, kujon, outsiderka, łobuz i gwiazda sportu mogą znaleźć ze sobą wspólny język? John Hughens, reżyser filmu Klub winowajców wierzył, że tak. Choć od czasu, gdy obraz ujrzał światło dzienne, minęło ponad trzydzieści lat, a życie współczesnych nastolatków zupełnie nie przypomina codzienności bohaterów tej kultowej produkcji, to można przypuszczać, że pewne mechanizmy zachowania są jednak niezmienne. Z dala od naturalnego otoczenia, w izolowanym pomieszczeniu, w poczuciu krzywdy i niesprawiedliwości, nawet najwięksi wrogowie mogą niespodziewanie stać się sojusznikami...
niedziela, 22 lutego 2015
Pas de deux na ekranie, czyli o balecie w kinie
Balet to nie tylko
piękne widowisko teatralne, ale także niezwykle efektowne dopełnienie niejednej
fabuły filmowej. Reżyserzy coraz chętniej wpuszczają na plan wiotkie tancerki, wierząc, że każdy, nawet najmarniejszy scenariusz zyska w oczach widza,
gdy w tle dogorywającej akcji pojawią się pląsające śnieżynki, łabędzie, czy
cukrowe wróżki. Niewątpliwie mają rację. Choć dla wielu z Was balet to
prehistoryczny, wymarły gatunek tańca, to jednak wiele tytułów zyskało
uznanie widzów właśnie dzięki zgrabnie wplecionej w tło sztuce baletowej.
Filmów nawiązujących do tańca klasycznego jest całkiem sporo, ale tych
naprawdę wartych uwagi zaledwie kilka...
niedziela, 19 października 2014
Bądźmy poważni
Szósta rano. Scenerię z jakiejś pięknej
bajki przerywa bezwzględne wycie budzika...Wciąż dryfując po obłokach marzeń
sennych, macham ręką w przestrzeni, w poszukiwaniu telefonu. Znajduję go w
końcu pod poduszką. Tylko paranoicy i masochiści lubiący brutalne pobudki, śpią
z telefonem pod poduszką... Zastanawiam się przez chwilę, do której grupy można
mnie zaliczyć, ale szybko porzucam dalsze analizy, usiłując złapać jeszcze
znikający, senny obraz. Nie jestem do końca pewna, co mi się śni, ale wiem, że
nie chcę się budzić...
wtorek, 21 stycznia 2014
Cholerny perfekcjonizm
Postanowiłam wreszcie napisać o perfekcjonizmie - czymś, co od lat mnie dusi jak zbyt obcisła sukienka. Wpisałam to okropne słowo w wyszukiwarkę - i co się wyświetliło? "Przyczyny", "objawy", "terapia", "leczenie". A więc to chyba ostatnia szansa...
poniedziałek, 8 lipca 2013
Debiutanci
Często sobie myślę, że powinnam urodzić się w czasach, gdy kołatka do drzwi była zaawansowanym technicznie wynalazkiem. Cierpię na dziwną awersję do wszystkiego, co nowe, innowacyjne, przedpremierowe. Na nowości reaguję z dużym opóźnieniem i najczęściej wtedy przestają już być nowościami. Kiedy ja się cieszę, że jakiś serdeczny człowiek stworzył tablet żebym nie musiała już przez pół świata targać laptopa, wszyscy obeznani z techniką ludzie dawno przyjęli ten fakt za coś oczywistego. Dziś tablet podnieca równie mocno jak sokowirówka - oto brutalna prawda. To właśnie dowód, że albo świat pędzi zbyt szybko, albo ja nie nadążam. I obawiam się, że to drugie.
sobota, 24 listopada 2012
Nic śmiesznego
Za każdym razem, kiedy słyszę ten zawodzący, płaczliwy ton, coś we mnie pęka, i niby nie słucham, niby nie lubię, ale jednak, bo ona ma rację, to takie straszne być samotnym i nieszczęśliwym, i dokładnie ją rozumiem, ja też nie przeżyję już dłużej bez mojego ukochanego, który odszedł gdzieś w siną dal, albo na mnie nie trafił, albo nie istnieje- nieważne, w każdym razie wczuwam się w to brzmienie i tak mi smutno, tak mi źle, ona coś mruczy pod nosem, że się zabije, czemu nie, w końcu, jak sama mówiłaś, życie już nie ma sensu, więc dalej, siostro!- Stop. Oto, dlaczego nie znoszę Lany Del Rey… Już nawet nie liczę, ile razy ściągano mnie z parapetu…
piątek, 16 listopada 2012
poniedziałek, 5 listopada 2012
Zabiłem moją matkę
Subskrybuj:
Posty (Atom)









