Czasem dochodzę do wniosku, że miłość do książek, to jedna z najgorszych rzeczy, jakie przytrafiły mi się w życiu. O ile byłoby ono łatwiejsze, gdybym TAK bardzo nie przeżywała wszystkiego, co czytam. Bo moja fascynacja literaturą oznacza dużo więcej niż zwykłe czytanie. Pochłaniając kolejne lektury, przywiązuję się do każdego z bohaterów, cierpię razem z nimi, wchodzę w ich skórę, w ich rzeczywistość. Nazwałabym to czytaniem destrukcyjnym, bo kontemplacja literatury często autentycznie mnie boli.
niedziela, 25 stycznia 2015
niedziela, 18 stycznia 2015
Mężczyznom mojego życia
Grudzień,
późne popołudnie. Za oknem piękny widok na zalane deszczem Aleje Jerozolimskie.
Razem z D niespiesznie kontemplujemy smak doskonałej kubańskiej kawy zaparzonej
w doskonałym włoskim ekspresie. Borysek, uroczy, tłuściutki potomek D i jej
męża, siedzi grzecznie w kojcu, całkowicie zaabsorbowany wielką pluszową żyrafą
i toczy ze sobą monolog w zupełnie dla nas niezrozumiałym języku. Korzystając z
tej rozkosznej chwili spokoju, pochłaniamy czekoladowe ciastka, narzekamy na
swoje życie, jednocześnie podkreślając, że w gruncie rzeczy nie jest wcale
takie złe.
wtorek, 30 grudnia 2014
Dziadek do Orzechów - bajka, od której wszystko się zaczęło
Podobno z pasjami jest tak samo, jak z
miłością - wystarczy jedna chwila, ułamek sekundy i już wiesz, że to właśnie
to. Podobno pasja jest jak klątwa - niespełniona i zaniedbana, prześladuje
przez całe życie. Podobno nigdy nie jest za późno, żeby wrócić do tego, co się
kocha całym sercem. Podobno dla pasji warto żyć, zatracać się w niej bez
reszty, cierpieć i umierać.
sobota, 20 grudnia 2014
1914 - taniec śmierci w trzech częściach
Plakaty "1914" prześladowały mnie przez wiele tygodni. Wiedziałam, że w końcu zobaczę ten spektakl. Wiedziałam, że nie mogę go przegapić. I choć jestem miłośnikiem klasyki i rzadko kiedy podobają mi się współczesne sztuki baletowe, to jednak zgodnie z wcześniejszymi przeczuciami, zasiadłam wreszcie na widowni Teatru Wielkiego i już po chwili udzielił mi się nastrój pełnego napięcia oczekiwania jakie opanowało całą, zapełnioną po brzegi salę. Nie przeglądałam wnikliwie programu, nie czytałam recenzji. Nie miałam pojęcia, co zobaczę za moment, ale wiedziałam, że nie będę rozczarowana. Balet to jedna z tych niewielu rzeczy w życiu, które nigdy mnie nie rozczarują.
niedziela, 14 grudnia 2014
Dziury w baletkach
Dawno, dawno temu, jakieś pięć
lat wstecz, wpadła mi w ręce niezwykle fascynująca książka o taoizmie. Byłam
akurat na etapie szukania siebie w tym wielkim chaosie, jakim jest życie,
lizałam rany po kolejnych wielkich rozczarowaniach (zapewne miłosnych) i doskonale
pamiętam, że założenia filozofii tao wydawały mi się wtedy bardzo sensowne.
sobota, 22 listopada 2014
wtorek, 11 listopada 2014
Listy
Dawno dawno temu, kiedy nastroje społeczne
były dużo bardziej romantyczne niż w dzisiejszych czasach, ludzie pisali listy. Nagminnie! Pisało
się w różnych celach - żeby poinformować bliskich, że się właśnie leży plackiem
na plaży w Sopocie, albo, że wydarzyło się coś ważnego, co absolutnie wymaga
zapełnienia dwóch kartek (czyli czterech stron długich zdań, pisanych drobnymi
literami), albo właśnie nie wydarzyło się nic - przecież o tym też można było
pisać dużo i namiętnie.
niedziela, 2 listopada 2014
Ziemia płomieni
"Gomorra" to wyzwanie. Nie ze względu
na wszechobecną przemoc. Nie boję się brudnej, typowo męskiej literatury.
Bardziej przeraziła mnie atmosfera absolutnej rezygnacji, przyzwolenie na ból i
strach. Niemoc i bezradność są chyba gorsze niż brutalna śmierć...
czwartek, 23 października 2014
Kiedy zapada zmrok, czytam blogi
Ktoś mi
kiedyś powiedział, że prawdziwy bloger nie czyta innych blogów. Nie tylko
dlatego, że jest zbyt zapatrzony we własne treści. Przed wszystkim nie ma na to
czasu. Nie ma czasu, bo jest blogerem. Na pewno słyszeliście, jakie to
absorbujące zajęcie. Blogerzy praktycznie non stop piszą, a jak akurat nie
piszą, to myślą o tym co napiszą za chwilę. Albo robią zdjęcia do tekstów,
które napiszą za chwilę. Albo prowadzą ożywione rozmowy z innymi blogerami. O
blogach, rzecz jasna. A trzy czwarte życia zajmuje im trzymanie głowy w
laptopie, więc siłą rzeczy, mają trochę zawężone pole widzenia. Najczęściej ich
pole widzenia skupia się na ich blogu.
niedziela, 19 października 2014
Bądźmy poważni
Szósta rano. Scenerię z jakiejś pięknej
bajki przerywa bezwzględne wycie budzika...Wciąż dryfując po obłokach marzeń
sennych, macham ręką w przestrzeni, w poszukiwaniu telefonu. Znajduję go w
końcu pod poduszką. Tylko paranoicy i masochiści lubiący brutalne pobudki, śpią
z telefonem pod poduszką... Zastanawiam się przez chwilę, do której grupy można
mnie zaliczyć, ale szybko porzucam dalsze analizy, usiłując złapać jeszcze
znikający, senny obraz. Nie jestem do końca pewna, co mi się śni, ale wiem, że
nie chcę się budzić...
niedziela, 12 października 2014
Opowieści jesienne
Czasem po prostu coś nie wychodzi i już.
Tak już jest ten świat skonstruowany, że nie na wszystko mamy wpływ. Ponadto,
łatwiej coś zepsuć niż naprawić, a tym samym złe rzeczy przytrafiają się w
życiu znacznie częściej, niż te dobre - przynajmniej tak to wygląda w moim
przypadku... Szłam sobie po Wiatraczniej, rozmyślając o sensie istnienia, aż
nagle zorientowałam się, że moje nogi instynktownie przywiodły mnie do miejsca,
w którym smutek choć na chwilę ginie pod stertą używanych ubrań...
sobota, 13 września 2014
Księżniczka
Życie Grace Kelly na pierwszy rzut oka przypominało bajkę – młoda,
piękna dziewczyna w krótkim czasie staje się gwiazdą filmową i ikoną stylu dla
milionów kobiet na całym świecie, po czym rzuca Hollywood dla księcia Monako. W
bajkach takie scenariusze kończą się słynnym „i żyli długo i szczęśliwie...”.
Jednak życie Grace Kelly nie było wcale usłane różani, a rola księżniczki, jaką
przyszło jej grać, była najtrudniejszą rolą jej życia.
niedziela, 7 września 2014
Wonder Woman
Jestem już spóźniona. Bardzo. Nienawidzę
się spóźniać. Zwykle w takich momentach moja podświadomość podpowiada mi, że
chyba lepiej już odpuścić, odwołać spotkanie, na które miałabym wtargnąć z
ogromnym poślizgiem, zziajana, sapiąca jak nosorożec i przejść przez wielką
salę czując na sobie ponad pięćdziesiąt par oczu. Nie, normalnie bym zadzwoniła
i wytłumaczyła, że właśnie stało się coś, co absolutnie uniemożliwi mi
uczestniczenie w tej imprezie. Wzięłabym kilka głębokich oddechów i bardzo
przekonująco, z ogromnym bólem w głosie oznajmiłabym, że właśnie zacięłam się w
windzie, wiszę między ósmym a dziewiątym i ogromnie żałuję, ale sami rozumiecie
- siła wyższa...
piątek, 5 września 2014
Towarzyszka Panienka - recenzja książki
niedziela, 31 sierpnia 2014
Szczęście trzeba sobie stworzyć
Spośród wszystkich
książek, jakie miałam okazję przeczytać do tej pory, najbardziej poruszyły mnie
te ujmująco szczere, których autor jest pilnym obserwatorem codziennego życia i
skrupulatnie zapisuje prostym, oszczędnym językiem, każdą pojedynczą chwilę,
która go zachwyciła. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, Krystyna Janda okazała się
w tym temacie prawdziwą mistrzynią. W lipcu ubiegłego roku, po 13 latach,
wydawnictwo WAB wznowiło nakład jednej z pierwszych książek Jandy. Moja
droga B, to pozycja obowiązkowa dla wszystkich - nie tylko dla miłośników
jej twórczości.
niedziela, 24 sierpnia 2014
Tak mnie wychowano
To był któryś z tych zwykłych, sobotnich poranków, gdy można pospać dłużej,
o ile się nie zatraciło umiejętności spania... Wstałam o absurdalnie wczesnej,
jak na sobotę, porze i skierowałam się prosto do kuchni w poszukiwaniu
pożywienia. Wsypałam do ulubionej miski resztki musli, dodałam trochę orzechów
i pestek słonecznika, usiadłam na krześle, zadowolona z tak sprawnej organizacji
śniadania przy tak niskim stopniu przytomności, po czy zdałam sobie sprawę, że
w lodówce nie ma ani grama jogurtu. Ani kropli mleka. Nic. Dlaczego dobrym
ludziom zwykle przytrafiają się takie straszne rzeczy?
piątek, 15 sierpnia 2014
Dziewczyna z poczty
Gdyby Stefan Zweig nadal żył,
pewnie dalej pisałby o samotności i odrzuceniu. Dziś niewątpliwie miałby ku
temu o wiele więcej powodów, niż 80 lat wstecz, kiedy powstała jego ostatnia
powieść – „Dziewczyna z Poczty”. Zapomniana na długie latach twórczość tego
wybitnego austriackiego pisarza, dziś przeżywa właśnie drugie objawienie. Mimo
przemian społecznych i przepaści czasu, historie, które tworzył Zweig, nie
straciły nic na swojej aktualności...
piątek, 8 sierpnia 2014
Chcę już tylko tak
- Ale powiedz, czy on nie jest rozkoszny?
- Jest.
- Jakie ma małe łapki i paluszki!
- Ma.
- Nieprawdopodobne!
- Mhm.
- No dalej, A! Weź Boryska na ręce! Cio Boryśku? Idziemy do cioci? Powiedz
cioci "cieść ciociu"!
Siedzimy sobie z B w wielkim, przestronnym salonie, pijemy kawę i patrzymy,
jak po dywanie czołga się tłuściutki, różowy bobas. B jest wniebowzięta, ja
trochę mniej, ale robię dobrą minę do złej gry. B na szczęście niczego nie
zauważa. Jest całkowicie zaabsorbowana wycieraniem Boryskowi zasmarkanego
noska.
niedziela, 27 lipca 2014
Chacun chez soi, czyli każdy u siebie
Nigdy więcej - obiecuje sobie X, usiłując
stłumić czkanie koleją lampką wina. Już ok, wodospad łez zahamowany. Zaraz X
wróci do domu, zmyje z twarzy rozmazany od płaczu make up, wskoczy do łóżka i
rano obudzi się jako zupełnie inna, niezależna, pewna siebie kobieta, dla
której liczy się tylko wolność i seks... A przynajmniej taką wizję pewnie
miałaby dla X jakaś bardzo wyzwolona scenarzystka, gdyby podjęła się napisania
dalszych losów jej życia.
sobota, 19 lipca 2014
Rodzina
Znowu przejechałam przystanek... A
właściwie, trzy przystanki. Zanim zorientowałam się gdzie jestem, minęło kilka
minut. Zanim dotarłam do celu swojej podróży, minęła godzina. Oto cena, jaką
się płaci za nałóg czytania. Tym razem winę ponosi "Rodzina" -
najnowsza książka Moniki Jaruzelskiej. Fakt, że chłonęłam ją, zupełnie tracąc
poczucie rzeczywistości, jest chyba najlepszą rekomendacją.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















