Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Schuchardt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Schuchardt. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 listopada 2019

"Grunt to nie być martwym za życia". Wywiad z Tomaszem Schuchardtem


Na rozmowę o zbliżającej się premierze Dworu nad Narwią na scenie Teatru Ateneum umawiamy się w dniu poprzedzającym Halloween i polskie Dziady. Tematyka poruszana w sztuce bardzo pasuje do obu tych świąt, bo bohaterami dramatu są przede wszystkim...trupy. Jednak wbrew pozorom, utwór Jarosława Marka Rymkiewicza ma dużo szersze spektrum znaczeń. Przedpremierowy wywiad jest zatem świetną okazją, żeby podyskutować o upiorach przeszłości, żywych pomnikach, o tym, jaką wartość mają dziś romantyczne idee i po co komu wewnętrzna emigracja. Tomek Schuchardt na przykładzie swojego bohatera zwraca też uwagę, jak łatwo pogrzebać się za życia, tkwiąc wciąż przy dawnych ideach i utartych schematach. W trakcie naszej rozmowy szybko okazuje się, że opowieść o umarłych w znacznej mierze dotyka jednak świata żywych… 

poniedziałek, 27 maja 2019

Tam, gdzie czai się strach. Recenzja spektaklu "Łowca" w Teatrze Ateneum


Atmosfera strachu w teatrze jest prawdziwą rzadkością, bo też niewiele jest na polskich scenach spektakli, które wywołałyby w sercu widza autentyczną trwogę. Komedii w naszym kraju produkuje się ilości hurtowe, ale sztuk pełnych grozy niestety, jak na lekarstwo... Dlatego właśnie do niedawna nie zdawałam sobie sprawy, że teatr może też odbiorcę przestraszyć. Rozśmieszyć -  owszem (choć niestety, z tym też coraz gorzej...), wzruszyć - jak najbardziej. Ale żeby się tak naprawdę bać, jak w kinie, na mrożącym krew w żyłach dreszczowcu, to raczej niecodzienne zjawisko. Pierwszym spektaklem, który mnie naprawdę przestraszył, była Trzecia pierś na scenie Teatru Współczesnego w Warszawie. Kolejnym jest Łowca - najnowsza propozycja Teatru Ateneum

poniedziałek, 26 lutego 2018

Do diabła z Ojczyzną


Niewiele jest w polskiej literaturze dzieł tak uniwersalnych i ponadczasowych, które - mimo upływu lat - możemy śmiało przyrównać do obecnej rzeczywistości. Do takich perełek bez wątpienia zaliczyć można "Trans-Atlantyk" Witolda Gombrowicza. Dzieło to stanowi wielki kontrast w porównaniu do niezliczonej ilości utworów patriotycznych. Podczas, gdy jedni Polskę wysławiali i bohaterów narodowych wielbili, Gombrowicz otwarcie  i z lubością sobie z  naszej ojczyzny zakpił. 

poniedziałek, 23 października 2017

Blanche w krainie iluzji


Kto nie zna sztuki "Tramwaj zwany pożądaniem", najsłynniejszego utworu Tennessee Williamsa, ten  o gatunku, jakim jest dramat, nie może powiedzieć zbyt wiele... Dlatego też, pełna skruchy, postanowiłam jak najszybciej nadrobić tę rażącą lukę w mojej teatralnej edukacji. O spektaklu w reżyserii Bogusława Lindy, który premierę miał przeszło trzy lata temu na deskach warszawskiego Teatru Ateneum, słyszałam wiele dobrych słów. Właściwie, były to same entuzjastyczne opinie. Zwykle nie sugeruję się recenzjami innych teatralnych znawców, bo odbiera mi to całą przyjemność kontemplacji dzieła, ale jednocześnie źle się czuję, nie mogąc opinii innych skonfrontować z własnymi odczuciami. Dlatego też w w minionym tygodniu miałam okazję przekonać się, w czym tkwi ten niegasnący fenomen "Tramwaju...".

niedziela, 11 czerwca 2017

Lepiej być nie może


Nigdy nie miałam skłonności do przesadnego optymizmu. Zawsze wolałam myśleć, że coś się nie uda i potem pozytywnie się zaskoczyć, niż nastawić się na sukces i boleśnie rozczarować... Poza tym, żyjemy w czasach, gdy trudno zachować pogodę ducha, widząc, co dzieje się wokoło. Może więc optymizm jest domeną ludzi krótkowzrocznych, nieświadomych otaczającej ich rzeczywistości? Z drugiej strony jednak, nadzieja nieraz ratowała uciśnionych przed całkowitą klęską, choć podobno jest matką głupich...