Nieraz pisałam, że mam ogromną słabość do prozy Szczepana Twardocha. Pamiętam doskonale, jak w ręce wpadła mi Morfina - porywająca powieść sensacyjna, absolutna petarda. Twardoch otrzymał za nią w pełni zasłużony Paszport Polityki 2012, oraz wyróżnienie czytelników Nagrody Literackiej Nike 2013, a ja obiecałam sobie wtedy, że nie przeoczę niczego, co kiedykolwiek wyjdzie spod jego pióra. Nie dotrzymałam tej obietnicy... Choć większość jego publikacji przeczytałam z zapartym tchem (niektóre po kilka razy...), gdzieś mi umknęło, że wydał także zbiór opowiadań Ballada o pewniej panience. Z tego tomu pochodzi niesamowicie poruszająca Masara, która niedawno doczekała się inscenizacji na deskach Teatru Collegium Nobilium. Kameralny spektakl w wykonaniu trójki piekielnie zdolnych studentów II roku wydziału aktorskiego Akademii Teatralnej w Warszawie poruszył mnie chyba jeszcze bardziej niż jego literacki pierwowzór...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 12 listopada 2019
Ta gruba i mściwa. "Masara" na scenie Teatru Collegium Nobilium
czwartek, 20 czerwca 2019
Panom dziękujemy. "Panny z Wilka" w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie
Panny z Wilka, podobnie jak pozostałe opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza, mają w sobie ten trudno uchwytny, nostalgiczny czar, który trudno opisać słowami. Jeżeli mieliście do czynienia z twórczością tego pisarza albo widzieliście choć jedną ekranizację jego dzieł, z pewnością wiecie, co mam na myśli. Nie na darmo Iwaszkiewicza porównuje się do Prousta - każdy z nich zdumiewająco trafnie opisywał kwestie związane z przemijaniem, śmiercią i dojmującym poczuciem straty. Wszystko to można odnaleźć w Pannach z Wilka - niezwykle klimatycznym, intymnym opowiadaniu, uznawanym za polemikę ze słynnym proustowskim arcydziełem W poszukiwaniu straconego czasu. Gorzką historię Wiktora Rubena i sześciu sióstr z majątku Wilko przeniosła niedawno na scenę Starego Teatru w Krakowie reżyserka, Agnieszka Glińska.
piątek, 17 maja 2019
Niekochana. Recenzja spektaklu "Jak być kochaną" w Teatrze Narodowym
Wydawać by się mogło, że kultowy tekst Kazimierza Brandysa w połączeniu z takimi nazwiskami, jak Muskała, Frycz, Łapiński, czy Mikołajczak to przepis na murowany sukces. Niestety, są takie utwory, które po prostu nie nadają się na teatralną scenę - opowiadanie Jak być kochaną jest jednym z nich. Mimo ogromnych wysiłków artystów, spektakl Leny Frankiewicz wypada bardzo słabo. Próżno szukać tu elektryzujących emocji i napięcia, jakie wywołuje treść opowiadania, czy film Wojciecha Jerzego Hasa na motywach wspomnianego tekstu. Każdy, kto widział wybitne kreacje Barbary Krafftówny i Zbyszka Cybulskiego, z pewnością po spektaklu Narodowego oczekiwał bardzo wiele. Mój zawód był ogromny, kiedy przekonałam się, że sztukę Frankiewicz z literackim pierwowzorem i obrazem Hasa łączy chyba tylko tytuł.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


