Niewiele jest spektakli muzycznych, które zrobiły na mnie wrażenie. Wśród tej garstki znalazł się Człowiek z La Manchy - jeden z najnowszych tytułów w repertuarze Teatru Dramatycznego. Choć od premiery tej niezwykłej produkcji minęło już kilka miesięcy, wciąż pamiętam emocje, jakie towarzyszyły mi od pierwszej, do ostatniej minuty spektaklu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą musical. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą musical. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 16 sierpnia 2020
niedziela, 22 grudnia 2019
Bardzo długa podróż. "Przybysz" na scenie Collegium Nobilium
Przybysz w reż. Wojciecha Kościelniaka to bez wątpienia wyjątkowe widowisko. Spektakl w wykonaniu studentów IV roku Kierunku Aktorstwo Teatru Muzycznego Akademii Teatralnej w Warszawie zachwyca niezwykłym, baśniowo - poetyckim stylem narracji, wspaniałą oprawą muzyczną i świetną choreografią. Największym zdumieniem była dla mnie popisowa gra młodych artystów, którzy pokazali na scenie nieprawdopodobny talent. Mój zachwyt dla ich wielkiej pracy i ogromnej pasji sprawił, że dzielnie przetrwałam podróż z tytułowym Przybyszem, choć muszę przyznać, że momentami bardzo mi się dłużyła...
poniedziałek, 2 grudnia 2019
Czasem miłość, czasem łzy. Recenzja spektaklu "Huśtawka" w Och-Teatrze
Jestem zachwycona najnowszą propozycją Och-Teatru, a co więcej - mówię to jako zdecydowana przeciwniczka musicali! Przyznaję, że informacje o premierze Huśtawki początkowo wywoływały we mnie wiele mieszanych uczuć. Obawiałam się, że na scenie zobaczę płaską historię, po której zostanie mi tylko kilka słów jakiejś wpadającej w ucho piosenki. Na szczęście spektakl w reż. Anny Sroki-Hryń doskonale łączy w sobie cechy widowiskowego musicalu i przejmującego dramatu psychologicznego. Huśtawka nie jest kolejnym ckliwym love story z cukierkowym happy endem i w tym właśnie tkwi jej wielka siła. To opowieść o próbach budowania wspólnego szczęścia mimo wielu różnic i ograniczeń, a także o poświęceniu, potrzebie bliskości i przyjaźni, która czasem znaczy więcej, niż miłość.
niedziela, 20 marca 2016
Upiór wiecznie żywy
Zadudniły organy i całą salę wypełniła dobrze znana muzyka, która będzie mnie prześladować przez następne tygodnie, Nie szkodzi. "Upiór w Operze" to wielkie arcydzieło, z którym nigdy się nie rozstałam - od chwili, gdy pierwszy raz obejrzałam ten musical, dobrze znane słowa piosenek brzmią mi w uszach każdego dnia. Chyba mam obsesję, bo pragnienie ponownego zobaczenia "Upiora" przywiodło mnie aż do Opery i Filharmonii Podlaskiej Europejskiego Centrum Sztuki w Białymstoku. Znowu spadł żyrandol, znowu magiczne dźwięki muzyki Andrew Lloyda Webbera oczarowały publiczność, a Damian Aleksander w roli Upiora zahipnotyzował jej damską część swym głębokim, zniewalającym głosem. Można by rzec - nic nowego. Ale kto raz zobaczy to widowisko, pragnie oglądać je w kółko. A miłość do "Upiora", rośnie wraz z każdym kolejnym spektaklem...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



