Gdzie kończy się cienka granica, za którą uczucie łączące dwoje ludzi staje się toksyczne? Jak zakończyć związek, w którym jedna strona jest oprawcą, a druga ofiarą? Dlaczego tak trudno przyznać przed samym sobą, że miłość, którą darzy nas partner, sprawia dotkliwy ból? Spektakl I że Cię nie opuszczę w Teatrze Dramatycznym w Warszawie jest próbą odpowiedzi na te i wiele innych trudnych pytań dotyczących destrukcyjnych związków. Historie bohaterów sztuki są naprawdę wstrząsające. Najbardziej uderza fakt, że w gruncie rzeczy ofiarą toksycznego partnera może stać się każdy z nas. Na skutek miłosnych uniesień łatwo stracić czujność i zapomnieć, że związek to przede wszystkim szacunek i partnerstwo, a nie niewolnictwo i strach...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przemoc. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 23 kwietnia 2019
Miłość, która niszczy. Recenzja spektaklu "I że Cię nie opuszczę" w Teatrze Dramatycznym
wtorek, 12 lutego 2019
Bez wyjścia
O tym, że Ireneusz Iredyński był geniuszem, dowiedziałam się dopiero teraz - po obejrzeniu premiery spektaklu Trzecia pierś w reżyserii Jarosława Tumidajskiego na deskach Teatru Współczesnego w Warszawie. Przyznaję, że nie miałam wcześniej styczności z utworami tego wybitnego dramaturga. Trochę nad tym ubolewam, bo gdyby jakiś czas temu trafił w moje ręce zbiór dzieł Iredyńskiego, z pewnością przewertowałabym je wielokrotnie, wzdłuż i w szerz, a każda ponowna lektura tych dzieł byłaby dla mnie ogromną przyjemnością. Z drugiej strony, dzięki mojej niewiedzy spotkało mnie ogromne zaskoczenie, którego nie da się opisać żadnymi słowami. Takiego niesamowitego odkrycia życzyłbym każdemu widzowi.
Etykiety:
dramat,
Ireneusz Iredyński,
Jarosław Tumidajski,
kultura,
premiera,
PRL,
przemoc,
Scena w Baraku,
sztuka,
teatr,
Teatr Współczesny,
Teatr Współczesny w Warszawie,
terror,
władza
wtorek, 13 listopada 2018
Kobiety bez mężczyzn
Zakochałam się w Vedranie Rudan od chwili, gdy na scenie warszawskiego Teatru Dramatycznego padły pierwsze słowa sztuki na motywach jej dzieła, wypowiadane przez Magdalenę Czerwińską: "Zabiłam go. Jak wszyscy zabójcy mam poczucie, że moja zbrodnia będzie mniejsza, jeśli ofiara spluwa, rzyga i nie myje członka (...)". "Miłość od ostatniego wejrzenia" to spektakl o kobietach - o ich ciele, o ich uczuciach, o ich prawie do bycia szczęśliwą i o mężczyznach, którzy wszystko to niszczą - ciało, uczucia i szczęście. Iwona Kempa kolejny raz wzięła na warsztat trudny utwór, którego motywem przewodnim jest ogromne cierpienie - i znów poruszyła mnie do głębi.
Etykiety:
dramat,
dramat psychologiczny,
Iwona Kempa,
kobiecość,
kobieta,
premiera,
przemoc,
recenzja,
spektakl,
sztuka,
teatr,
Teatr Dramatyczny,
Vedrana Rudan
Subskrybuj:
Posty (Atom)


