Szósta rano. Scenerię z jakiejś pięknej
bajki przerywa bezwzględne wycie budzika...Wciąż dryfując po obłokach marzeń
sennych, macham ręką w przestrzeni, w poszukiwaniu telefonu. Znajduję go w
końcu pod poduszką. Tylko paranoicy i masochiści lubiący brutalne pobudki, śpią
z telefonem pod poduszką... Zastanawiam się przez chwilę, do której grupy można
mnie zaliczyć, ale szybko porzucam dalsze analizy, usiłując złapać jeszcze
znikający, senny obraz. Nie jestem do końca pewna, co mi się śni, ale wiem, że
nie chcę się budzić...
