Dawno, dawno temu, jakieś pięć
lat wstecz, wpadła mi w ręce niezwykle fascynująca książka o taoizmie. Byłam
akurat na etapie szukania siebie w tym wielkim chaosie, jakim jest życie,
lizałam rany po kolejnych wielkich rozczarowaniach (zapewne miłosnych) i doskonale
pamiętam, że założenia filozofii tao wydawały mi się wtedy bardzo sensowne.
