Zadudniły organy i całą salę wypełniła dobrze znana muzyka, która będzie mnie prześladować przez następne tygodnie, Nie szkodzi. "Upiór w Operze" to wielkie arcydzieło, z którym nigdy się nie rozstałam - od chwili, gdy pierwszy raz obejrzałam ten musical, dobrze znane słowa piosenek brzmią mi w uszach każdego dnia. Chyba mam obsesję, bo pragnienie ponownego zobaczenia "Upiora" przywiodło mnie aż do Opery i Filharmonii Podlaskiej Europejskiego Centrum Sztuki w Białymstoku. Znowu spadł żyrandol, znowu magiczne dźwięki muzyki Andrew Lloyda Webbera oczarowały publiczność, a Damian Aleksander w roli Upiora zahipnotyzował jej damską część swym głębokim, zniewalającym głosem. Można by rzec - nic nowego. Ale kto raz zobaczy to widowisko, pragnie oglądać je w kółko. A miłość do "Upiora", rośnie wraz z każdym kolejnym spektaklem...
niedziela, 20 marca 2016
niedziela, 7 lutego 2016
Kabaret o lekkim zabarwieniu politycznym
O Teatrze 6. Piętro słyszałam bardzo różne opinie - że to scena celebrytów, słaba rozrywka za duże pieniądze, ale też - świetny repertuar, doskonałe kreacje aktorskie i emocje, które zostają z widzem jeszcze długo po obejrzeniu sztuki... Choć ten autorski projekt aktora, Michała Żebrowskiego i reżysera, Eugeniusza Korina istnieje na warszawskiej mapie kulturalnej już siedem lat, dotąd nie miałam okazji przekonać się, ile scena 6. Piętra ma do zaoferowania tak wybrednemu widzowi, jak ja. Postanowiłam jednak na własnej skórze sprawdzić, które z zasłyszanych opinii są prawdziwe, a które wyssane z palca. Padło na "Politykę". 27 stycznia przestąpiłam próg Pałacu Kultury i Nauki, zajęłam miejsce na widowni i ....
poniedziałek, 1 lutego 2016
Cztery lata
Jest jak dobry przyjaciel. Czasem nie widzimy się długie tygodnie, żeby potem w jeden wieczór nadrobić cały ten okres rozłąki. Nie ocenia mnie, tylko słucha w skupieniu. Jest jak bezpieczny kąt, w którym mogę się schować, kiedy bardzo mi źle. No i przede wszystkim, jest mój. Budowałam go od podstaw swoimi łzami, smutkiem, drobnymi cząstkami szczęścia i chwilami, które chciałam uwiecznić właśnie w tym miejscu. Mój blog kończy dziś cztery lata. Dziękuję Wam, że wciąż jesteście ze mną.
poniedziałek, 25 stycznia 2016
Rozstania i powroty
Wierzę, że w życiu wszystko dzieje się po coś. Nawet decyzje, które podejmujemy samodzielnie, są uwarunkowane jakimś wyższym celem, są częścią jakiegoś planu. Nie wiem jak to działa i kto tym steruje, ale cały ten mechanizm przyczynowo-skutkowy zdumiewa mnie i zachwyca. Coś kończę, żeby zacząć coś zupełnie nowego. Coś rzucam, żeby poświęcić się czemuś innemu. Żegnam kogoś, żeby na mojej drodze pojawił się się ktoś inny. I tak w kółko. Panta rhei...
niedziela, 13 grudnia 2015
Prosta historia o umieraniu
Kto by pomyślał, jak wiele można "pokazać" samymi tylko słowami. Iwan Wyrypajew, posługując się jedynie narracją, stworzył przejmujący i tragiczny obraz życia czwórki bohaterów, którzy szukając lepszych perspektyw w Nowym Jorku, odnajdują tam piekło. Reżyser wprowadza nową jakość przekazu, którą cechuje rzadko spotykany dotąd minimalizm. Na scenie toczy się jedynie gra słów i światła. Nie widzimy nic, a mimo to wiemy wszystko.
niedziela, 29 listopada 2015
Pot i łzy
To musiało się udać. Do pracy nad serialem "Pot i Łzy" zaprzęgnięto najlepszych artystów świata filmu i sceny baletowej. Wśród twórców świetna Moira Walley-Beckett, obsypana nagrodami za scenariusz do "Breaking Bad". Nad wszystkimi sekwencjami tanecznymi czuwał Ethan Stiefel, genialny choreograf i pierwszy solista American Ballet Theatre (Stiefel zagrał jedną z głównych ról w "Center Stage", lata świetlne temu...), a w obsadzie niemal sami tancerze. Piękna choreografia, dużo seksu, większe i mniejsze dramaty, momenty autentycznej grozy. Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji zobaczyć tego serialu, zachęcam - naprawdę warto.
środa, 11 listopada 2015
Małe rzeczy
Idąc wzdłuż ulicy, przy której mieszkam, można zauważyć wiele ciekawych oryginalnych, a czasem wręcz zadziwiających swym wyglądem domów. Jeden z nich to stara i podupadła rezydencja, która wygląda, jakby za moment miała zawalić się z głuchym łoskotem. Nie wyróżniałaby się niczym szczególnym, gdyby nie tablica wisząca w centralnym punkcie budynku: "AJ 1930". Dom otacza zapuszczony i zarośnięty ogród, ozdobiony donicami podtrzymywanymi przez obtłuczone gliniane aniołki. W rogu stoi drewniany stół, wokół niego leżą krzesła z połamanymi nogami. Teren przecina mała ścieżka wyłożona kostką brukową. Całość tego upiornego obrazu wieńczy nieczynna fontanna z szarej kamionki, zasypana pożółkłymi liśćmi. Budynek tonie w nieustannym mroku, otoczony gęsto porośniętymi drzewami. Pierwsze, co przychodzi do głowy, gdy spojrzy się na tę posesję, to niesamowity, przerażający wręcz spokój. Tak jakby właściciele domu pewnego dnia, 80 lat temu, najzwyczajniej w świecie wstali od stołu i wyszli, zostawiając wszystko wokoło. Patrzyłam na ten budynek któregoś dnia i nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że w tym miejscu czas się zatrzymał...
niedziela, 18 października 2015
Wszyscy jesteśmy niewolnikami
Jeszcze nigdy nie widziałam sztuki, która tak bardzo by mną wstrząsnęła. Nigdy jeszcze żaden spektakl nie wywołał we mnie tak wielkich wyrzutów sumienia. Strzępka i Demirski ustami grających aktorów po kolei punktowali grzechy całego naszego społeczeństwa. Kazanie do narodu - okraszone seriami wulgaryzmów, wyrzucanych w stronę publiczności, jak pociski z broni palnej - zamknęli prostą, ale jakże bolesną konkluzją: choć podłe czasy pańszczyzny dawno za nami, to jednak w gruncie rzeczy wszyscy wciąż żyjemy w niewoli. Najczęściej na własne życzenie...
niedziela, 20 września 2015
Posprzątaj swoje życie
Porządek w domu, to porządek w życiu... To zdanie pojawiało się w moich tekstach wiele razy. Dlaczego? Bo głęboko wierzę, że stan naszego mieszkania ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie, a co za tym idzie - na całe nasze życie. Niestety, mimo zamiłowania do prostych, zadbanych i estetycznych wnętrz, muszę przyznać, że sprzątanie jest dziedziną, która czasem mnie przerasta. I choć wydaje się, że nie ma nic prostszego - wystarczy wyrzucić wszystko na podłogę, ułożyć i starać się przestrzegać wyznaczonego porządku rzeczy, w praktyce jest dużo trudniej. Okazuje się, że naszym największym wrogiem w walce o czystość w mieszkaniu jest nadmiar rzeczy, które gromadzimy latami...
niedziela, 13 września 2015
Dziewczyna z prowincji
Zawsze, kiedy ktoś mnie pyta, czy
żałuję, że wylądowałam na tym zadupiu, przypominam sobie, co widzę każdego
ranka, gdy wyglądam przez okno. A widzę: wielką sosnę otoczoną kilkoma małymi
świerkami. Na przeciwko, po drugiej stronie drogi stoi drewniany płot, za płotem
pług sąsiada, wokoło las. Cisza, którą przerywa czasem turkotanie
przejeżdżających pociągów. I pohukiwanie sów, które budzą lepiej niż mój alarm
w telefonie, Czy żałuję? Nigdy nie byłam tak szczęśliwa.
poniedziałek, 27 lipca 2015
Zbrodnie w Dolinie Muminków
Kryminał najlpeiej smakuje latem - pomyślałam, kończąc kolejną w tym sezonie, trzymającą w napięcu powieść z trupami w tle. Stojąc w dzikich korkach, przewertowałam prawie wszystkie zaległe tomy Jo Nesbo, którego surowy, oszczędny styl i morżące krew w żyłach opisy zbrodni chłodziły mnie w lipcowe upały lepiej, niż orzeźwiający koktajl i zimny podmuch rozkręconej na full klimatyzacji (o Nesbo napiszę niedługo osobny tekst!). Kryminały w ogóle mają tę specyficzną cechę, że po rozwiązaniu jednej zawiłej zagadki, czytelnik od razu nabiera chęci na kolejną. I kiedy z żalem stwierdziłam, że wyczerpałam już chwilowo dostepne zasoby skandynawskiej literatury kryminalnej, przypomniałam sobie o pewnej książce, porzuconej jekiś czas temu w kącie biurka. Zapowiadał się kolejny upalny dzień, kolejne trzy godziny życia spędzone w korkach. Potrzebowałam dobrego kryminału. Bez wahania chwyciłam po powieść Viveki Sten i ruszyłam w drogę.
niedziela, 28 czerwca 2015
"Dziewczyny do wzięcia", "Fantazy", "Lalka". Teatralny czerwiec w Powszechnym
Jeden miesiąc, jeden teatr i trzy wielkie tytuły. Tak właśnie podchodzę o życia - jak się w czymś zakocham, to bez reszty. Jak mi coś smakuje, to mogę jeść w kółko. Jak stracę głowę dla sztuki, to potem wracam co tydzień... Teatr Powszechny to jeden z wielu powodów, dla których warto docenić warszawską Pragę. I od razu muszę przyznać skruszona, że choć z tą instytucją łączy mnie bliskie sąsiedztwo, nie byłam w niej dotąd zbyt częstym gościem. Jednak po tak intensywnym maratonie nie mam wątpliwości, że to się zmieni. Parafrazując tytuł "Lalki" w reżyserii Wojciecha Farugi - "Najlepsze przed nami"...
niedziela, 21 czerwca 2015
I że Cię nie opuszczę...
Chciałam zacząć wstęp od zdania "wbrew temu, co mówi tytuł, to nie jest tekst o miłości", ale byłoby to oczywiste kłamstwo. Ten tekst jest o miłości - o wielkim uczuciu do przedmiotów, które każdego dnia ratują mi życie.
niedziela, 14 czerwca 2015
Zrób sobie raj
Patrząc na prace znanego czeskiego artysty, Davida Cernego, nieraz usiłowałam sobie wyobrazić, jakby to było, gdyby któraś z jego rzeźb stanęła na jednej z polskich ulic. Na przykład w Warszawie, na Krakowskim Przedmieściu. Gdyby zamiast tego posmoleńskiego krzyża postawić tam figurę mężczyzny z odbytem zamiast twarzy, albo wielką dłoń z wystawionym do góry środkowym palcem? Co by wtedy było? Zapewne byłby szok. Byłby skandal, spekulacje na temat rosyjskiej prowokacji, a zgorszone społeczeństwo domagałoby się spalenia Cernego na stosie, wraz z jego rzeźbami. Taki mamy naród. Jednak to te właśnie, wymienione wyżej dzieła Cernego, a także wiele wiele innych, równie ciekawych rzeźb, to dziś wizytówki Czech, bardziej oblegane niż Hradczany czy Most Karola. Jeżeli kiedykolwiek będziecie w Pradze, koniecznie wybierzcie się na spacer śladami dzieł Cernego. Ja najbardziej lubię rzeźbę przedstawiającą mężczyzn nonszalancko sikających do sadzawki w kształcie mapy Republiki Czeskiej, stojącą przed Muzeum Kafki w Małej Stranie. Widok dla niektórych obrazoburczy, ale ta praca chyba najbardziej oddaje ducha czeskiej mentalności. Bo pomiędzy Czechami i Polakami istnieje ideologiczna przepaść - podczas gdy my bijemy się w pierś, unosimy dumą, bronimy Boga, honoru i ojczyzny, oni na wszystko leją i mają wszystko dupie...
Etykiety:
ateizm,
Czechy,
David Cerny,
filozofia,
książka,
książki,
kultura,
literatura,
Mariusz Szczygieł,
podróże,
Praga,
recenzja,
religia,
socjologia,
społeczeństwo,
wiara
poniedziałek, 4 maja 2015
Felieton o gadaniu
Dawno, dawno temu, kiedy podjęłam decyzję, że wyświechtany zeszyt w kratkę zamieniam na bloga, chciałam pisać luźne, zupełnie przypadkowe teksty, pozbawione zadęcia, pompatyczności, wyrzeźbionego starannie początku, dopracowanego rozwinięcia i perfekcyjnego zakończenia, a także całej masy zasad, którymi zwykle kierują się ludzie piszący. Chciałam pisać tak, jakbym właśnie siedziała w kawiarni, w pozie lekko rozwalonej, z rękami na brzuchu i bez pośpiechu opowiadała Wam o wszystkim i o niczym. To miał być blog gadany, pełen tekstów bez ładu i składu, w których jednak moglibyście czasem odnaleźć cząstkę własnych myśli...
niedziela, 12 kwietnia 2015
Muszę? Nic nie muszę
Koniecznie musisz odwiedzić tę nową, bardzo modną knajpę w centrum. Dlaczego? Jak to dlaczego? Wszyscy już tam byli! I musisz przeczytać ten genialny poradnik o diecie raw. Co to jest dieta raw? Naprawdę tego nie wiesz?! Skąd Ty się urwałaś... No i koniecznie załóż sobie konto na Instagramie. Jak to, po co? Każdy ma Instagrama... Czasem mam wrażenie, że Ty mentalnie tkwisz w gdzieś w okolicach średniowiecza... O co chodzi z tym baletem? Zapisałabyś się na zumbę, albo salsę, jak normalny człowiek. Przecież baletu nie da się tańczyć w klubie. A propos klubu - jest takie nowe miejsce, blisko Zachęty. Musisz tam kiedyś wpaść. Ach - i zacznij się w końcu checkinować na fejsie, bo ludzie pomyślą, że umarłaś...
wtorek, 31 marca 2015
Miłość, cierpienie i śmierć. "Romeo i Julia" w Teatrze Wielkim
Wydawałoby się, że o słynnych kochankach
Szekspira powiedziano już wszystko. Tragiczną historię Romea i Julii,
zakochanej pary pochodzącej z dwóch skłóconych rodów zna przecież niemal każde dziecko. Czy ta historia może jeszcze czymś zaskoczyć? I co
najważniejsze, czy może jeszcze wzruszyć? Może - jestem tego żywym przykładem.
Z ogromną ciekawością wybrałam się na balet Krzysztofa Pastora. Przez dwie
godziny z trudem trzymałam fason, ale w finałowej scenie łzy płynęły mi już ciurkiem i nic nie mogłam na to poradzić...
Etykiety:
balet,
Krzysztof Pastor,
kultura,
psychologia,
recenzja,
refleksje,
Romeo i Julia,
taniec,
teatr,
Teatr Wielki,
Teatr Wielki w Warszawie
poniedziałek, 23 marca 2015
Kreacje 7
Tydzień pod znakiem tańca to u mnie nic nowego, ale miniony weekend był
wyjątkowy - niemal w całości spędziłam go w Teatrze Wielkim. Dwa intensywne dni
pracy nad choreografią zwieńczyły niesamowite Kreacje 7 - pokaz miniatur tanecznych,
stworzonych przez tancerzy Polskiego Baletu Narodowego.
niedziela, 22 marca 2015
10 scen z życia
Późny wieczór. Uroczysta premiera w
warszawskim Teatrze Wielkim. Sala Moniuszki pęka w szwach. Dyrygent daje znak
orkiestrze, gasną światła i rozbrzmiewa dobrze znana muzyka. Oglądam spektakl z
dziwnej perspektywy, jakbym siedziała wysoko, wysoko na górze - nie na
balkonie, ale na żyrandolu... Wśród widzów na sali rozpoznaję moich znajomych,
rodzinę i masę innych osób, które znam bardziej, bądź mniej... Po scenie
pląsają łabędzie, czarnoksiężnik Rotbart, książę Zygfryd, ale czegoś
brakuje... Gdzie jest Odetta?
niedziela, 8 marca 2015
Słoik szczęścia
Jakiś czas temu, nękana myślami, że moje życie stało się jednostajne,
monotonne i zupełnie pozbawione jakichkolwiek elementów zaskoczenia,
postanowiłam założyć słoik szczęścia. Wyciągnęłam z szafki najładniejszy słoik
po jakiejś absurdalnie drogiej konfiturze, ozdobiłam go tak, że mógłby
spokojnie konkurować z choinkami w perfumeriach Douglas i postawiłam na górnej
półce nad biurkiem, żeby błyszczał, zachwycał moje oczy bogactwem wszystkiego,
co miałam w pudełku z guzikami i przede wszystkim, łapał dla mnie pojedyncze
chwile radości. A przynajmniej, taki był plan...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















