czwartek, 23 października 2014

Kiedy zapada zmrok, czytam blogi


Ktoś mi kiedyś powiedział, że prawdziwy bloger nie czyta innych blogów. Nie tylko dlatego, że jest zbyt zapatrzony we własne treści. Przed wszystkim nie ma na to czasu. Nie ma czasu, bo jest blogerem. Na pewno słyszeliście, jakie to absorbujące zajęcie. Blogerzy praktycznie non stop piszą, a jak akurat nie piszą, to myślą o tym co napiszą za chwilę. Albo robią zdjęcia do tekstów, które napiszą za chwilę. Albo prowadzą ożywione rozmowy z innymi blogerami. O blogach, rzecz jasna. A trzy czwarte życia zajmuje im trzymanie głowy w laptopie, więc siłą rzeczy, mają trochę zawężone pole widzenia. Najczęściej ich pole widzenia skupia się na ich blogu.

niedziela, 19 października 2014

Bądźmy poważni


Szósta rano. Scenerię z jakiejś pięknej bajki przerywa bezwzględne wycie budzika...Wciąż dryfując po obłokach marzeń sennych, macham ręką w przestrzeni, w poszukiwaniu telefonu. Znajduję go w końcu pod poduszką. Tylko paranoicy i masochiści lubiący brutalne pobudki, śpią z telefonem pod poduszką... Zastanawiam się przez chwilę, do której grupy można mnie zaliczyć, ale szybko porzucam dalsze analizy, usiłując złapać jeszcze znikający, senny obraz. Nie jestem do końca pewna, co mi się śni, ale wiem, że nie chcę się budzić...

niedziela, 12 października 2014

Opowieści jesienne


Czasem po prostu coś nie wychodzi i już. Tak już jest ten świat skonstruowany, że nie na wszystko mamy wpływ. Ponadto, łatwiej coś zepsuć niż naprawić, a tym samym złe rzeczy przytrafiają się w życiu znacznie częściej, niż te dobre - przynajmniej tak to wygląda w moim przypadku... Szłam sobie po Wiatraczniej, rozmyślając o sensie istnienia, aż nagle zorientowałam się, że moje nogi instynktownie przywiodły mnie do miejsca, w którym smutek choć na chwilę ginie pod stertą używanych ubrań...

sobota, 13 września 2014

Księżniczka


Życie Grace Kelly na pierwszy rzut oka przypominało bajkę – młoda, piękna dziewczyna w krótkim czasie staje się gwiazdą filmową i ikoną stylu dla milionów kobiet na całym świecie, po czym rzuca Hollywood dla księcia Monako. W bajkach takie scenariusze kończą się słynnym „i żyli długo i szczęśliwie...”. Jednak życie Grace Kelly nie było wcale usłane różani, a rola księżniczki, jaką przyszło jej grać, była najtrudniejszą rolą jej życia.

niedziela, 7 września 2014

Wonder Woman


Jestem już spóźniona. Bardzo. Nienawidzę się spóźniać. Zwykle w takich momentach moja podświadomość podpowiada mi, że chyba lepiej już odpuścić, odwołać spotkanie, na które miałabym wtargnąć z ogromnym poślizgiem, zziajana, sapiąca jak nosorożec i przejść przez wielką salę czując na sobie ponad pięćdziesiąt par oczu. Nie, normalnie bym zadzwoniła i wytłumaczyła, że właśnie stało się coś, co absolutnie uniemożliwi mi uczestniczenie w tej imprezie. Wzięłabym kilka głębokich oddechów i bardzo przekonująco, z ogromnym bólem w głosie oznajmiłabym, że właśnie zacięłam się w windzie, wiszę między ósmym a dziewiątym i ogromnie żałuję, ale sami rozumiecie - siła wyższa...

piątek, 5 września 2014

Towarzyszka Panienka - recenzja książki


Monikę Jaruzelską trudno zaszufladkować. Jest osobą publiczną, ale nie jest celebrytką. Jest miłośniczką dobrego stylu, ale nie koncentruje się jedynie na modzie. Jest pilnym obserwatorem politycznego życia, ale nigdy nie chciała poświęcić się polityce. I wreszcie, jest córką swojego ojca i wcale nie utrudnia jej to realizacji marzeń. Niedawno skończyła 50 lat i choć nie czuje presji ulatującego czasu, gdzieś w głowie narodziła się potrzeba podsumowania swojego życia. Tak powstała "Towarzyszka Panienka" – nie autobiografia, raczej swobodnie napisane wspomnienia z życia córki polskiego generała. Już na samym początku jej książki zdumiewa, że jest to wbrew pozorom historia zwyczajnej dziewczyny.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Szczęście trzeba sobie stworzyć


Spośród wszystkich książek, jakie miałam okazję przeczytać do tej pory, najbardziej poruszyły mnie te ujmująco szczere, których autor jest pilnym obserwatorem codziennego życia i skrupulatnie zapisuje prostym, oszczędnym językiem, każdą pojedynczą chwilę, która go zachwyciła. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, Krystyna Janda okazała się w tym temacie prawdziwą mistrzynią. W lipcu ubiegłego roku, po 13 latach, wydawnictwo WAB wznowiło nakład jednej z pierwszych książek Jandy. Moja droga B, to pozycja obowiązkowa dla wszystkich - nie tylko dla miłośników jej twórczości.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Tak mnie wychowano


To był któryś z tych zwykłych, sobotnich poranków, gdy można pospać dłużej, o ile się nie zatraciło umiejętności spania... Wstałam o absurdalnie wczesnej, jak na sobotę, porze i skierowałam się prosto do kuchni w poszukiwaniu pożywienia. Wsypałam do ulubionej miski resztki musli, dodałam trochę orzechów i pestek słonecznika, usiadłam na krześle, zadowolona z tak sprawnej organizacji śniadania przy tak niskim stopniu przytomności, po czy zdałam sobie sprawę, że w lodówce nie ma ani grama jogurtu. Ani kropli mleka. Nic. Dlaczego dobrym ludziom zwykle przytrafiają się takie straszne rzeczy? 

piątek, 15 sierpnia 2014

Dziewczyna z poczty


Gdyby Stefan Zweig nadal żył, pewnie dalej pisałby o samotności i odrzuceniu. Dziś niewątpliwie miałby ku temu o wiele więcej powodów, niż 80 lat wstecz, kiedy powstała jego ostatnia powieść – „Dziewczyna z Poczty”. Zapomniana na długie latach twórczość tego wybitnego austriackiego pisarza, dziś przeżywa właśnie drugie objawienie. Mimo przemian społecznych i przepaści czasu, historie, które tworzył Zweig, nie straciły nic na swojej aktualności...

piątek, 8 sierpnia 2014

Chcę już tylko tak

 

- Ale powiedz, czy on nie jest rozkoszny?
- Jest.
- Jakie ma małe łapki i paluszki!
- Ma. 
- Nieprawdopodobne!
- Mhm.
- No dalej, A! Weź Boryska na ręce! Cio Boryśku? Idziemy do cioci? Powiedz cioci "cieść ciociu"!

Siedzimy sobie z B w wielkim, przestronnym salonie, pijemy kawę i patrzymy, jak po dywanie czołga się tłuściutki, różowy bobas. B jest wniebowzięta, ja trochę mniej, ale robię dobrą minę do złej gry. B na szczęście niczego nie zauważa. Jest całkowicie zaabsorbowana wycieraniem Boryskowi zasmarkanego noska. 

niedziela, 27 lipca 2014

Chacun chez soi, czyli każdy u siebie


Nigdy więcej - obiecuje sobie X, usiłując stłumić czkanie koleją lampką wina. Już ok, wodospad łez zahamowany. Zaraz X wróci do domu, zmyje z twarzy rozmazany od płaczu make up, wskoczy do łóżka i rano obudzi się jako zupełnie inna, niezależna, pewna siebie kobieta, dla której liczy się tylko wolność i seks... A przynajmniej taką wizję pewnie miałaby dla X jakaś bardzo wyzwolona scenarzystka, gdyby podjęła się napisania dalszych losów jej życia. 

sobota, 19 lipca 2014

Rodzina


Znowu przejechałam przystanek... A właściwie, trzy przystanki. Zanim zorientowałam się gdzie jestem, minęło kilka minut. Zanim dotarłam do celu swojej podróży, minęła godzina. Oto cena, jaką się płaci za nałóg czytania. Tym razem winę ponosi "Rodzina" - najnowsza książka Moniki Jaruzelskiej. Fakt, że chłonęłam ją, zupełnie tracąc poczucie rzeczywistości, jest chyba najlepszą rekomendacją. 

niedziela, 13 lipca 2014

Depresja artysty


Fundamentem wielkich dzieł są wielkie tragedie i głębokie załamania - taka teza przyszła mi do głowy, gdy któregoś dnia, jadąc zatłoczonym autobusem, czytałam sobie Lema. Nie, właściwie, takie myśli nawiedzały mnie już dużo wcześniej. Pochłaniając opowiadania Alice Munro, byłam przekonana, że coś tak fantastycznego mógł napisać tylko ktoś dotkliwie pokiereszowany przez życie. Albo gęsty, niepokojący mrok u Emily Brontë i  F. Scotta Fitzgeralda. No i Stefan Zweig, którego kocham chyba właśnie za permanentną depresję, będącą podwaliną jego dzieł i przyczyną tragicznego końca... Zaintrygowana swoimi wnioskami, postanowiłam grzebać dalej - okazuje się, że podobnych przykładów jest całe mnóstwo. Pisarz, to ktoś, kto się smuci, a na wielkich smutkach powstaje wielka literatura. 

niedziela, 29 czerwca 2014

Pocztówki z przeszłości


Wystarczy jeden impuls, żebym znów przed oczami miała krajobraz minionych wakacji, pojedyncze sceny z dziecięcych podróży w głąb wyobraźni, turkoczący pociąg, którym uciekałam gdzieś daleko. Wystarczy zapach, który utkwił mi kiedyś w pamięci, autobus tak rozklekotany, jak ten, który wiózł mnie kiedyś nad morze, albo muzyka, która przy akompaniamencie morskich fal, leczyła mój skołatany umysł. Wystarczy jeden z tych elementów dźwiękowych, bądź wizualnych i wszystko wraca – mam przed oczami film zmontowany z najbardziej niezwykłych momentów mojego życia. Dlatego pewnie prawie w ogóle nie robię zdjęć. 

czwartek, 26 czerwca 2014

Pozycja W(Y)PROSTowana


W scenariuszu afery podsłuchowej miały początkowo występować trzy kluczowe postacie: dobry redaktor, źli, skorumpowani politycy i zdezorientowany premier, dumający w iście hamletowskim stylu nad dalszym "być albo nie być" obecnego rządu. Ale, jak można było się spodziewać, dramat w końcu przerodził się w farsę. Taśmowy skandal obnażył przede wszystkim "kwiecisty" język polityków, a także dwoistość poglądów niektórych z podsłuchiwanych bohaterów. No i kompletny brak profesjonalizmu służb ABW, które w roli czarnego charakteru zagrały lepiej, niż zamieszani w aferę ministrowie. 

czwartek, 19 czerwca 2014

Rozmowy kontrolowane

 

Dwa tygodnie temu Polska świętowała 25 lat wolności. Był Barack Obama, chuczne imprezy, wzniosłe mowy na cześć licznych osiągnięć transformacji. Wolność w tych przemówieniach do narodu odmieniano przez wszystkie osoby i przypadki. Wolność słowa, wolność wyznania, wolne wybory, wolne media. Wczoraj agenci ABW dwukrotnie wtargnęli do redakcji tygodnika Wprost i przy użyciu perswazji, a następnie siły, usiłowali przechwycić kontrowersyjne taśmy z nagraniem rozmów polityków PO. I cały urok celebrowania wolności diabli wzięli...

piątek, 13 czerwca 2014

Opowiści z siłowini - ad 3: Dlaczego trening nie działa?


Pasja generuje sukces, także sukces sportowy. Nieważne, co trenujesz i jakie cele stawiasz sobie za priorytet - w każdym przypadku liczy się sumienność i konsekwencja. W prawie każdym przypadku... Bo czasem jednak okazuje się, że konsekwencja nie zawodzi, a sumienności mógłby Ci pozazdrościć niejeden sportowiec. A mimo to efektów pracy jak nie było, tak nie ma.

wtorek, 10 czerwca 2014

Deklaracja wiary - konflikt sumienia z rozumem



Wolność to dla mnie absolutna swoboda w kwestii stanowienia o własnym ciele. To coś, czego w Polsce nigdy nie było. Tu o ludzkiej fizjologii, o ciele i o wszelkich aspektach "być albo nie być" decyduje sumienie, czyli kościół. Głos sumienia od lat pojawia się w sejmie, w gabinetach lekarskich, na salach operacyjnych. Deklaracja wiary to nic innego, jak potwierdzenie wszechobecnej ciemnoty. Teraz ją tylko udokumentowano.

piątek, 6 czerwca 2014

Mała Moskwa


Każdy, kto choć raz dał się ponieść pasjonującej książce, wie co mam na myśli, mówiąc o literackich podróżach. Zamykam oczy i jestem tam - stoję obok bohaterów, wyciągam rękę i dotykam wszystkiego, co ich otacza. Mam przed oczami ulice, budynki i panoramę miasta. Czuję zapachy, słyszę dźwięki, widzę twarze przechodniów. Trudno powiedzieć, czy to czar opisów, czy moja wyobraźnia. Magia tego zjawiska polega na tym, że w rzeczywistości nigdy nie byłam w żadnym z tych miejsc. A jednak niektóre z nich wyjątkowo zapadły mi w pamięć.

piątek, 25 kwietnia 2014

Wszystko gra


Wychodzę wczesnym rankiem wprost na zalaną słońcem ulicę. A właściwie, wprost na plakat wyborczy SLD. Przez ostatnie tygodnie funkcjonowałam w innej rzeczywistości, przez co prawie zapomniałam o istnieniu świata polityki, ale wielkie billboardy, krzyczące do mnie hasła i nagłówki - to wszystko sprowadza na ziemię, nawet z najpiękniejszej krainy snów. Wybory do Parlamentu Europejskiego, no jasne. Myślami jestem daleko stąd, więc to wydarzenie wywołuje we mnie tyle samo emocji, co popisy tańców ludowych na Śląsku....

sobota, 12 kwietnia 2014

Nigdy więcej...


Wpadłam ostatnio do Empiku, żeby poszperać w nowościach. Tak już mam, że jak jest mi bardzo źle, znikam w księgarni na pół dnia, albo nawet na cały dzień, otwieram książkę za książką, przewalam ich całe stosy. Czasem czegoś szukam, a czasem po prostu robię to bez większych oczekiwań. Może coś znajdę, a może nie. Może ukoi mnie sam zapach śnieżnobiałego papieru. A może coś mi przyjdzie do głowy w gąszczu tytułów, wśród długich rozdziałów, podrozdziałów, spisów treści...

wtorek, 25 marca 2014

Opowieści z siłowni - ad 2: To już miesiąc!


To był bardzo intensywny czas. Każdy dzień zaczynałam od godzinnego treningu. W ciągu czterech tygodni dowiedziałam się, co to jest trening funkcjonalny i TBC, dlaczego stretching jest tak ważny po każdych ćwiczeniach i za co nie lubię bieżni. Przekonałam się, że zajęcia grupowe są fajne, ale czasem lepiej ćwiczyć indywidualnie. Mój organizm pokazał mi, że odpoczynek jest równie istotny jak sport, a żeby zobaczyć efekty, trzeba uzbroić się w cierpliwość. Miesiąc intensywnych ćwiczeń w klubie Energy Fitness za mną - pora na podsumowania...

poniedziałek, 24 marca 2014

Tam, gdzie rosną stokrotki


Piję popołudniową kawę. Jest 15:30. Dla mnie ta godzina nie ma większego znaczenia, ale może gdzieś po drugiej stronie kuli ziemskiej zdarzyło się właśnie coś, co zmieniło życie jakiegoś człowieka... Ile osób zginęło dziś w Syrii? Jak to jest zasnąć we własnym państwie, a obudzić się w zupełnie obcym? Czy każdy zaślepiony władzą polityk może zagarnąć cudze ziemie jednym podpisem na dokumencie? Na tym dzisiaj polega demokracja? I co ja mogę zrobić, siedząc w swoim mieszkaniu, przy filiżance kawy i pisząc ten tekst? Nic. Mogę go napisać do końca, puścić w eter, udostępnić parę razy. Tak walczą ze złem przywódcy potężnych państw. Ćwierkają na Twitterze. A ludzie umierają dalej.

niedziela, 16 marca 2014

"Na krótko" - recenzja książki


Dwa odległe światy, czwórka bohaterów, marzenia i sny o podróżach, dziwna choroba, która pozawala zapomnieć wszystko, co minęło i żyć teraźniejszością - to w dużym uproszczeniu zarys książki Ingi Iwasiów. Książki z tak genialną na pierwszy rzut oka fabułą zwykle napisały się same, żyją własnym życiem i wciągają nas bez reszty. Zwykle. Tym razem jednak mam wrażenie, że pisanie zajęło autorce dużo trudu, a jej bohaterowie męczą się w tej historii tak samo, jak sam czytelnik...

środa, 12 marca 2014

Wiosenne porządki


Wiosna ma dla mnie wymiar symboliczny. Zawsze o tej porze roku w moim życiu dzieje się coś ważnego. Coś się spektakularnie kończy, albo niespodziewanie zaczyna. Coś się wali, żebym na gruzach dawnych marzeń mogła zbudować coś nowego. Ktoś odchodzi, ale za chwilę pojawia się ktoś nowy. Z czegoś rezygnuję, żebym mogła poświęcić się czemuś innemu... Wiosna zawsze zaczyna się pod znakiem rewolucji. Dlatego każdego roku czekam na nią z tak wielkim zniecierpliwieniem.

niedziela, 2 marca 2014

Opowieści z siłowni


Zawsze uwielbiałam sport. W dzieciństwie najważniejsze były dla mnie lekcje baletu i łyżwy. Potem pokochałam pływanie, a w międzyczasie doszedł tenis. Każda z tych dyscyplin mogłaby być moją wielka pasją i sensem życia. Dlaczego tak się nie stało? Dorosłam, skoncentrowałam się na obowiązkach, zapominając prawie całkowicie o przyjemnościach. Tak, aktywność fizyczna to niebywała przyjemność. Na szczęście, nigdy nie jest za późno, żeby sobie o niej przypomnieć.

środa, 26 lutego 2014

Kobiety są z Marsa


Dawno temu ktoś mi powiedział, żebym nigdy nie bała się wyrażać własnego zdania. Byłam wtedy mała, ale miałam już całe mnóstwo poglądów na różne tematy. Człowiek, który udzielił mi tej cennej rady, głęboko wierzył, że każdy powinien mieć w sobie odwagę, by mówić to, co naprawdę czuje. "Nie idź za tłumem, jeżeli widzisz, że zmierza w złym kierunku" - uważał, że ta uniwersalna zasada dotyczy każdej myślącej istoty i cierpliwie tłumaczył mi, że nieważne, że mam pięć lat i niecałe 110 cm wzrostu. Każdy ma prawo nie zgadzać się na to, co uważa za złe.

niedziela, 9 lutego 2014

10 głupich pytań, które uwielbiają zadawać przyszli pracodawcy


Uwielbiam pisać o rynku pracy, bo to temat rzeka i nigdy nie przestaje być aktualny. Tym razem postanowiłam zebrać najdziwniejsze pytania, jakie często pojawiają się na rozmowach kwalifikacyjnych. Bazowałam na doświadczeniach własnych i relacjach moich znajomych. Chyba nikogo już nie dziwi, że temat pozornie poważny, przypomina czasem teatr groteski...

wtorek, 21 stycznia 2014

Cholerny perfekcjonizm


Postanowiłam wreszcie napisać o perfekcjonizmie - czymś, co od lat mnie dusi jak zbyt obcisła sukienka. Wpisałam to okropne słowo w wyszukiwarkę - i co się wyświetliło? "Przyczyny", "objawy", "terapia", "leczenie". A więc to chyba ostatnia szansa...

czwartek, 2 stycznia 2014

Dobre przyzwyczajenia


Jak pewnie każdy człowiek, mam swoje nawyki, które czasem działają na mnie jak wentyl bezpieczeństwa - koją skołatane nerwy, relaksują i pozwalają choć trochę odetchnąć. To takie małe przyjemności i czasem mocno wysłużone już drobiazgi, jak wyszczerbiony kubek, w którym uwielbiam pić rano herbatę, albo cudownie miękkie bawełniane dresy, w których zawsze witam weekend. Ukochane przedmioty, które dobrze znamy i z którymi czujemy się bezpiecznie, mogą być czasem jednak źle zrozumiane przez nasze otoczenie...

piątek, 6 grudnia 2013

Zapiśnik


Ostatnio doszłam do wniosku, że notatniki regulują całe moje życie. Bez zapisywania czegokolwiek zginęłabym pewnie, przepadła w bałaganie swoich myśli... Notuję od kiedy nauczyłam się pisać i zawsze, ale to zawsze mam pod ręką jakiś notatnik. A właściwie, zapiśnik, bo tak je nazwałam, przyzwalając sobie tym samym na bardzo spontaniczny, nieformalny  i często niedbały styl zapisywania.

czwartek, 5 grudnia 2013

Podaj dalej


To nieprawda, że ludzie nie czytają gazet. I bzdurą jest, że pisanie listów to przeżytek. Okazuje się, że prasa służy dziś wyższym celom - za jej pośrednictwem, ludzie w XXI wieku komunikują się ze sobą. Dziwne? Dziwne... W końcu Facebook, Twitter, tanio do wszystkich, Skype, który był jest i będzie za darmo. No więc, po co nam prasa? Cóż, może nowoczesne społeczeństwo zatęskniło za romantycznym klimatem minionych czasów, za szelestem papierowych stron i za krótkimi, pozornie nic nie mówiącymi wiadomościami z zawoalowanym, erotycznym podtekstem... Jednak nie tylko o seksie ludzie listy piszą. Ktoś zgubił psa, ktoś inny chłopaka, ktoś ma urodziny, ktoś chce tylko podziękować, a inni po prostu się zakochali...

poniedziałek, 4 listopada 2013

Pokój bez drzwi i okien, czyli nasze życie na Facebooku


Moja koleżanka D przechodzi właśnie okresowe załamanie nerwowe. Siedzimy przy winie i pizzy ze zdecydowanie zbyt dużą ilością sera i rozmawiamy o tym, co nas najbardziej boli w życiu.

- Jestem samotna jak pies. Nie patrz tak, to prawda. Czasem nie mam się do kogo odezwać. Nikt mnie nie rozumie. Mam 1500 znajomych na Facebooku, ale jakbym nagle zginęła w wypadku samochodowym, założę się, że nikt by za mną nie płakał...


poniedziałek, 21 października 2013

Zbyt wiele szczęścia


- Nie ma już tego drzewa, z którego spadłaś jak miałaś siedem lat...
- I nie ma już budki z warzywami, w której babcia zawsze robiła zakupy... Stała tam kiedyś taka zielona budka. Nie mam pojęcia, gdzie dokładnie, ale jestem pewna, że stała. Wiesz, dlaczego ją zapamiętałam? Bo jak byłam mała, wyjątkowo nie znosiłam zakupów. Uwielbiałam za to „okrąglak” - mały plac za samem przy ulicy Szaserów. Pamiętasz to miejsce? Nie ma już tego placu. I nie ma już samu. Postawili tam supermarket.

poniedziałek, 7 października 2013

Indiańska jesień



Jesień to moja ulubiona pora roku. Co prawda, wcześniej mówiłam tak też o zimie, wiośnie i lecie, ale całkiem niedawno odkryłam, że jesień bije pozostałe pory roku na głowę, bo ma w sobie je wszystkie po trochu. Jesień zwykle zaczyna się latem, a potem jeszcze długo je udaje. Jesienne poranki są tak chłodne i mroźne, że czasem można pomylić jesień z zimą. Pierwsze jesienne dni są jeszcze ciepłe, słońce przyjemnie grzeje w twarz i aż chce się zdjąć płaszcz i sweter - zupełnie jak wiosną. Krótko mówiąc, jesień ma w sobie zdrową równowagę, której innym porom roku tak brakuje.


czwartek, 26 września 2013

Duże dzieci


Ktoś mi kiedyś powiedział, że szczęśliwi ludzie nigdy nie dorastają w stu procentach - przez całe życie pielęgnują w sobie dziecko. Wtedy szybko zapomniałam o tej cennej wskazówce, bo bardzo, bardzo chciałam być już dorosła. Z tamtej perspektywy dorosłe życie jawiło mi się niczym baśniowe Eldorado i aż przebierałam nogami, żeby wreszcie móc doświadczyć cudu dorosłości.

niedziela, 22 września 2013

Empatia - poradnik dla zdezorientowanych


Im jestem starsza, tym bardziej wszystko mnie wzrusza. Z tą różnicą, że dawniej rozczulałam się głównie nad sobą, a teraz pretekstu do płaczu szukam w otaczającym mnie świecie. Nie muszę szukać daleko, niestety. Wokoło jest tyle powodów do płaczu, że w zasadzie mogłabym płakać no stop. Lubię sobie czasem popłakać. Płaczę, jak mnie ogarnia ślepa furia, płaczę z bezsilności, czasem z bólu, z tęsknoty, ze współczucia i z żalu. Teraz nauczyłam się, że żeby płacz był naprawdę satysfakcjonujący i ożywczy dla osoby płaczącej, trzeba wybrać naprawdę doby moment, okazję, podniosłą chwilę. Nie usiłuję robić z siebie ckliwej bohaterki, chlipiącej za każdym razem, kiedy w wiadomościach widać głodujące dzieci, wojny, tragedie, kataklizmy, morderstwa. To straszne, ale czasem słuchając nowych sensacyjnych wieści po prostu nic nie czuję, a płacz jest ostatnią rzeczą, na jaką mam ochotę. O co chodzi? Może za dużo tych tragedii wokoło? Może natłok przerażających informacji sprawił, że wszyscy na nie zobojętnieliśmy, nie są już takie przerażające..

niedziela, 15 września 2013

The best things in life are free


Nie mam czasu. Na nic. Często to mówię, ale prawda jest taka, że wcześniej trochę przesadzałam, a teraz nie mam czasu NAPRAWDĘ. To stwierdzenie jest więc jednocześnie wymówką, którą staram się właśnie usprawiedliwić fakt, że ostatnio nie ma mnie dla nikogo. Obiecywałam wiele tekstów na wiele tematów, ale życie jest nieprzewidywalne i to mnie nauczyło, żeby nic więcej nie obiecywać...

poniedziałek, 2 września 2013

Going green


Jesteś tym, co jesz - to oklepane hasło autorstwa doktor Gillian McKeith wbrew pozorom kryje w sobie dużo prawdy. Nie jestem fanką literatury pani McKeith, ani w ogóle żadnych dietetyków którzy w swoich kolejnych fenomenalnych książkach nawołują do zamykania lodówek na cztery spusty, detoksów, głodówek czy też - o zgrozo - dietetycznych posiłków w proszku. W świecie dietetyki dzieją się straszne rzeczy, a my zapłacimy za to wkrótce... Żyjemy w czasach skrajności - z jednej strony naukowcy grożą nam palcem, pokazując mrożące krew w żyłach statystyki, obnażające skutki obżarstwa, otyłości i spustoszeń, jakie w naszych organizmach wywołuje wysoko przetworzone jedzenie. Z drugiej strony, 90% codziennie spożywanych przez nas produktów to żywność konserwowana, utrwalana, sztuczne zagęszczona i ulepszona, naszpikowana konserwantami... Pytacie, co z tego, skoro dobrze smakuje i nie trzeba się męczyć, żeby ją zdobyć? Cofnijmy się do początku - Jesteś tym, co jesz...

niedziela, 1 września 2013

Pocztówka z wakacji


Drogi M,

Lato dobiega końca i jak co roku coś we mnie krzyczy, żeby zatrzymać i zachować na zimowe, chłodne dni jakąś malutką cząstkę wakacyjnego klimatu. W feworze zajęć i obowiązków lato minęło mi niepostrzeżenie. Mimo to mój kalendarz nadal twierdzi, że jest lipiec, na komodzie leżą słomkowe kapelusze, a biurko tonie w oceanie zdjęć, książek i typowo letniej biżuterii. Tu czas się zatrzymał. W kuchni stygną naleśniki z malinami, w oknie promienie słoneczne tańczą na firance. Jest lato, jeszcze trochę go zostało. Powtarzam to za każdym razem, gdy ktoś każe mi założyć sweter. Jesień? Kiedy? Już?! Nie, nie przyjmuję tego do wiadomości.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Surprise me city!


Próbowaliście kiedyś uchwycić budynki miejskie, odbite w kropli wody? Kto wie, ile kłódek pełnych deklaracji miłosnych wisi na Moście Świętokrzyskim? A może zauważyliście ten niezwykły strumień światła biegnący wzdłuż torów Dworca Centralnego? Nie? No cóż, niewiele osób jest w stanie, w otoczeniu rozpraszającego zgiełku wielkich miast, uchwycić tak pozornie nieistotny szczegół. Ona to potrafi. Każdego dnia z aparatem w ręku szuka najbardziej niezwykłych detali w codziennym krajobrazie miejskich ulic. Warszawa, Lublin, Rzym, Helsinki. Nie znaliście tych miast z takiej perspektywy!

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Pseudonim - schizofrenia pisarza


Całkiem niedawno na rynku pojawiła się książka nikomu nieznanego autora, Roberta Galbraitha. "Wołanie kukułki", to niczym nie wyróżniający się kryminał. Powieść napisana tak poprawnie, że już bardziej nie można. Fabuła trochę oklepana i przewidywalna, klasyczni bohaterowie - borykający się z pasmem niepowodzeń detektyw, młoda, urodziwa dziewczyna i trup. Mimo to akcja rozpędza się szybko i czytelnik nawet nie wie, kiedy przepada na dobre, aż do ostatniej linijki powieści...

piątek, 26 lipca 2013

Płacz, którego nie słychać


Kontrowersje związane ubojem rytualnym - ten temat każdego roku pojawia się w mediach, jak refren monotonnej piosenki. Chciałam być oryginalna i przemilczeć temat okrutnej śmierci, o której grzmią wszyscy, ale tak się składa, że znam świetny sposób na rozwiązanie dylematów zarówno etyków, jak i dziennikarzy oraz rządu. Może zamiast zastanawiać się nad tym, jak zabić, żeby nie bolało, lepiej nie zabijać w ogóle?

niedziela, 21 lipca 2013

Podróże do wnętrza siebie


Uwielbiam podróżować. Żeby od razu rozwiać wszelkie domysły na temat moich turystycznych podbojów, przyznam się wprost - nie było ich zbyt wiele. Nie jestem podróżnikiem, ani nawet zapaloną turystką. W przeciwieństwie do większości znanych mi osób, ja zawsze podróżuję po coś, a nie przy okazji. Muszę mieć pretekst, albo bardzo ważny powód. Ponieważ generalnie reprezentuję typ osadniczy, nie szukam szczęścia na drugim końcu świata, bo poza drobnymi mankamentami, moje własne, lokalne szczęście w zupełności mi odpowiada. Czasem jednak coś się dzieje, albo właśnie nie dzieje się nic i nagle pod wpływem dziwnego impulsu pakuję torbę i ruszam przed siebie. 

wtorek, 9 lipca 2013

Ballada o dobrym dziwkarzu


Ta recenzja musiała powstać, żebym raz na zawsze wyrwała się z transu, w jakim się znalazłam po lekturze "Morfiny". Tekst jest podsumowaniem mojej burzliwej "relacji" z autorem, fabułą, a może też i z głównym bohaterem. Choć już sam fakt, że ta książka wstrząsnęła mną tak bardzo, jest wystarczającą rekomendacją. Pół roku temu powieść została uhonorowana Paszportem Polityki. Od tego czasu zainteresowanie zarówno książką, jak i samym autorem, nie zmniejszyło ani trochę...

poniedziałek, 8 lipca 2013

Debiutanci


Często sobie myślę, że powinnam urodzić się w czasach, gdy kołatka do drzwi była zaawansowanym technicznie wynalazkiem. Cierpię na dziwną awersję do wszystkiego, co nowe, innowacyjne, przedpremierowe. Na nowości  reaguję z dużym opóźnieniem i najczęściej wtedy przestają już być nowościami. Kiedy ja się cieszę, że jakiś serdeczny człowiek stworzył tablet żebym nie musiała już przez pół świata targać laptopa, wszyscy obeznani z techniką ludzie dawno przyjęli ten fakt za coś oczywistego. Dziś tablet podnieca równie mocno jak sokowirówka - oto brutalna prawda. To właśnie dowód, że albo świat pędzi zbyt szybko, albo ja nie nadążam. I obawiam się, że to drugie.

poniedziałek, 1 lipca 2013

Kiedyś nie występuje na osi czasu


Kto kiedykolwiek zapuszczał się wgłąb warszawskiej Pragi, wie że życie w tym miejscu płynie własnym torem. Od dwudziestu pięciu lat obserwuję praską mentalność  i nie przestaje mnie zachwycać. Praga jest pełna kontrastów. Tu równolegle egzystuje skrajna bieda i ostentacyjne bogactwo, "porządni" ludzie i margines, bezbarwni, posępni Polacy i roześmiani cudzoziemcy. Praga jest i byle jaka i oryginalna zarazem. Prosta i wyjątkowa w swojej prostocie. Prostolinijna i absurdalna. Nigdy nie zaprzeczałam, że to moje miejsce. Podziwiam praską dumę. Zawsze na uboczu, nigdy nie zabiegała o uwagę. Praga na mapie Warszawy jest samotną wyspą, mniejszością etniczną. Praga jest wielką indywidualistką.

piątek, 21 czerwca 2013

Prawdziwi "Męszczyźni"


Już od jakiegoś czasu zbierałam się, żeby napisać szczerze o facetach, ale zawsze w głowie pojawiały się tematy łatwiejsze, więc ten odkładałam na półkę, na później. Inspiracja przyszła znienacka i dość dziwnych jak na temat męskości okolicznościach...

środa, 19 czerwca 2013

Towarzyszka Panienka


Porządek w szafie to porządek w życiu. Głęboko w to wierzę, dlatego raz na kwartał, a czasem nawet częściej robię generalny remanent w swojej garderobie, tzn. wywalam wszystko na podłogę i wkładam z powrotem, tyle że pięknie złożone. Część z tych łachów nie powinna tam trafiać ponownie, ale nie mam w sobie dość siły, żeby przyznać, że większość moich ubrań jest niestety dysfunkcyjna - za małe, za krótkie, za szerokie, za wąskie - jakby nie moje, a przecież kupione na trzeźwo.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Suma wszystkich wspomnień


Ostatnio dość często myślę o swoim dzieciństwie. Lubię sobie przypominać różne zabawne sytuacje, małe -wielkie dylematy zapłakanej sześciolatki, ważne momenty, ulubione miejsca, własne, dziwaczne wyobrażenia. Mój dziecięcy świat pachniał truskawkami, trawą spaloną słońcem, wakacyjnym, morskim powietrzem. Był dużo lepszy, niż jest obecnie, to bez dwóch zdań.